Polskie miasta coraz częściej odchodzą od wyłącznie „szarych” inwestycji na rzecz rozwiązań, które łączą retencję, zielono-niebieską infrastrukturę i adaptację do zmian klimatu. O tym, co realnie się zmieniło w podejściu samorządów, jakie projekty mają dziś największe szanse na dofinansowanie i dlaczego dobrze przygotowana dokumentacja decyduje o sukcesie, rozmawiamy z Adamem Stępkowskim z RetencjaPL.
Adam od początku swojej kariery zajmuje się projektami związanymi z gospodarowaniem wodami opadowymi i rozwiązaniami, które mają realny wpływ na środowisko. W swojej pracy współtworzy m.in. programy odwodnieniowe dla dużych polskich miast, projekty zbiorników retencyjnych oraz koncepcje zielono-niebieskiej infrastruktury dla przestrzeni miejskich i przemysłowych. Specjalizuje się także w przygotowywaniu programów inwestycyjnych i pozyskiwaniu dofinansowań na projekty związane z retencją i adaptacją miast do zmian klimatu.
Helena Sekuła:
W swoim wystąpieniu zatytułowanym „Zmiany w Polsce – miasta, które zajęły się wodą” opowiadałeś o przykładach siedmiu polskich miast, które realizują duże projekty związane z retencją wody opadowej, zielono-niebieską infrastrukturą oraz modernizacją systemów kanalizacyjnych. Pokazałeś też, jakie wyzwania stoją przed tymi miastami i w jaki sposób można planować inwestycje, aby skutecznie odpowiadały na zmiany klimatu.
Pierwsze moje pytanie brzmi: czy w ostatnich latach zauważyłeś zmiany w podejściu polskich miast do kwestii adaptacji do zmian klimatu? A jeśli tak, to na czym dokładnie polegała ta zmiana?
Adam Stępkowski:
Wydaje mi się, że tak – na pewno widać zmianę. Przede wszystkim wpływ mają środki unijne, które niejako zmuszają miasta do myślenia w ten sposób. Wcześniej inwestycje były zazwyczaj projektowane jako takie „szare”, ciężkie rozwiązania infrastrukturalne, natomiast teraz coraz częściej uwzględniają elementy adaptacji do zmian klimatu. Wynika to też z faktu, że bez takich elementów trudno jest uzyskać dofinansowanie.
Miasta zaczynają rozumieć to już na etapie projektowania inwestycji. W efekcie tych projektów jest więcej i są one bardziej zrównoważone oraz lepiej dostosowane do zmian klimatu. Oczywiście między miastami wciąż widać duże różnice – niektóre radzą sobie z tym lepiej, inne gorzej. Jednak tam, gdzie podejście jest dobrze rozwinięte, projekty są naprawdę rozbudowane i przemyślane.
HS:
Właśnie w tym dążeniu miast do adaptacji do zmian klimatu pomaga program Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko (FEnIKS), przy którym pracujesz. Jest on ważnym źródłem wsparcia dla miast. Czy mógłbyś opowiedzieć coś więcej o tym programie? Jakie warunki trzeba spełnić, aby skutecznie ubiegać się o dofinansowanie?
AS:
Można powiedzieć, że są dwa kluczowe komponenty. Pierwszy to przygotowanie administracyjne, a drugi to samo przygotowanie inwestycji i sposób, w jaki została ona zaprojektowana. Jeśli chodzi o przygotowanie administracyjne, najlepiej gdy inwestycja jest już bardzo dobrze przygotowana na przykład ma pozwolenie na budowę. To idealna sytuacja, bo projekt jest wtedy praktycznie gotowy do realizacji.
Drugi element to jakość projektu. Jeśli projekt zawiera rozwiązania adaptacyjne, na przykład zbiorniki retencyjne, elementy infiltracji wody czy jej ponownego wykorzystania, to znacząco zwiększa jego ocenę. Pod względem formalnym wymagane są także różne dokumenty: decyzje lokalizacyjne, jeśli są potrzebne, miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, decyzja środowiskowa czy pozwolenie wodnoprawne. To wszystko są elementy, które zazwyczaj poprzedzają uzyskanie pozwolenia na budowę.
HS:
A jakie kryteria są brane pod uwagę przy ocenie projektów?
AS:
Program FEnIKS ocenia przede wszystkim to, w jakim stopniu dokumentacja projektowa odpowiada na wyzwania związane ze zmianami klimatu. Im lepiej projekt jest przygotowany od samego początku czyli przemyślany, zamodelowany i sprawdzony pod kątem przyszłych warunków klimatycznych, tym lepiej. Duże znaczenie mają rozwiązania związane z gospodarowaniem wodą opadową: zatrzymywanie wody, jej wykorzystanie, najlepiej na potrzeby zieleni miejskiej, oraz stosowanie naturalnych metod zagospodarowania wód opadowych.
Generalnie chodzi o to, aby projekt tworzył system gospodarowania wodami opadowymi, a nie tylko klasyczny system odwadniający. Wtedy projekt otrzymuje wysoką punktację.
HS:
A jak firma, w której pracujesz – RetencjaPL – pomaga miastom w pozyskiwaniu takich dofinansowań?
AS:
Nasze podejście polega przede wszystkim na analizie tego, co miasto już ma przygotowane. Na początku oceniamy projekt pod kątem kryteriów programu i sprawdzamy, w jakim stopniu je spełnia. Robimy taką wstępną ocenę punktową i identyfikujemy braki. Jeśli projekt spełnia kryteria obligatoryjne, czyli te niezbędne do złożenia wniosku, wtedy staramy się znaleźć rozwiązania, które podniosą jego punktację. Natomiast jeśli projekt nie spełnia tych podstawowych wymagań, pomagamy zdobyć dokumenty lub wprowadzić zmiany, które pozwolą te kryteria spełnić.
Czasami trafiają do nas projekty bardzo słabo przygotowane – takie typowo „szare”. Wtedy staramy się dodać do nich elementy adaptacyjne, które poprawią ich ocenę. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe. Zdarza się, że inwestycja w ogóle nie dotyczy wody, np. jest to tylko fragment kanalizacji czy przebudowa drogi. Wtedy możliwości zdobycia punktów są ograniczone.
Naszym celem jest jednak zawsze sprawdzenie potencjalnej punktacji, jej maksymalne zwiększenie i dopiero wtedy złożenie wniosku, żeby szanse na uzyskanie dofinansowania były jak największe.
HS:
W swojej prezentacji pokazywałeś kilka przykładów miast, które szczególnie dobrze poradziły sobie z przygotowaniem i wdrażaniem takich zielono-niebieskich rozwiązań. Czy masz jakieś prywatne ulubione rozwiązanie miejskie – coś, co uważasz za szczególnie inspirujące lub innowacyjne?
AS:
Myślę, że najlepsze są rozwiązania, które są otwarte i naturalnie wpisane w przestrzeń miejską. Nie jestem wielkim fanem podziemnych zbiorników na deszczówkę, które potem służą tylko do podlewania. To oczywiście działa, ale nie daje efektu w przestrzeni miasta. Najbardziej podobają mi się rozwiązania zintegrowane z otoczeniem takie, które są „przytulone” do infrastruktury i pozwalają rozwijać się zieleni.
Dla mnie świetnym przykładem jest zielona uliczka z drzewami. Nawet jeśli przestrzeń między budynkami jest mocno utwardzona, to obecność drzew zupełnie zmienia klimat miejsca. Pojawia się cień, przestrzeń staje się przyjemniejsza i bardziej atrakcyjna wizualnie. Woda też powinna być obecna w przestrzeni. Dobrze, gdy zostaje w środowisku naturalnym, jest widoczna i odczuwalna dla mieszkańców. To zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż ukrywanie jej całkowicie pod ziemią.


