Od bagien po bezpieczeństwo państwa. Co naprawdę wybrzmiało podczas debaty?

Woda, lasy, mokradła, zdrowie, żywność, miasta i bezpieczeństwo to tematy, które znalazły się w rozmowach o odporności państwa. Podczas Narodowej Debaty o Bezpieczeństwie Klimatycznym klimat nie był traktowany jako osobne zagadnienie środowiskowe, lecz jako czynnik przenikający funkcjonowanie infrastruktury, gospodarki i instytucji publicznych.

7 września 2026 roku w Sali Kolumnowej Sejmu RP odbyła się Narodowa Debata o Bezpieczeństwie Klimatycznym Polek i Polaków. Debatę zorganizował Komitet ds. Kryzysu Klimatycznego PAN we współpracy z Pracownią na rzecz Wszystkich Istot, Koalicją Klimatyczną oraz Państwową Radą Ochrony Przyrody. Patronat objęli Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i Prezes PAN prof. Marek Konarzewski.

 

„Rozmowa o klimacie musi przestać być rozmową tylko dla przekonanych.”

~ Włodzimierz Czarzasty, Marszałek Sejmu

 

To zdanie dobrze ustawiło ton spotkania. W programie znalazły się trzy panele: „Przyroda”, „Obywatele i gospodarka” oraz „Państwo”. Wprowadzenie klimatyczne przedstawiła dr Aleksandra Kardaś, a wśród ekspertów znaleźli się m.in. prof. Mateusz Grygoruk, prof. Wiktor Kotowski, prof. Marta Szulkin, prof. Iwona Wagner, prof. Szymon Malinowski, prof. Zbigniew Karaczun, dr Magdalena Budziszewska i prof. Marcin Napiórkowski. Gościem specjalnym, w formie wystąpienia wideo, był Johan Rockström.

 

Klimat jako bezpieczeństwo, nie osobny sektor

Najmocniejszy wspólny mianownik debaty dotyczył sposobu definiowania ryzyka. Susza, powódź, pożar, przegrzewanie miast, choroby, zakłócenia dostaw żywności czy dezinformacja nie zostały przedstawione jako osobne problemy. W materiałach PAN ujęto je jako zjawiska, które mogą się wzajemnie wzmacniać i wpływać na zdolność państwa do świadczenia podstawowych usług.

 

„Bezpieczeństwo klimatyczne jest po prostu częścią bezpieczeństwa narodowego.”

~ prof. Marek Konarzewski, Prezes Polskiej Akademii Nauk

 

To przesunięcie języka ma znaczenie dla administracji publicznej. Jeżeli ryzyko klimatyczne jest rozumiane jako ryzyko dla ciągłości działania państwa i samorządu, wówczas woda, tereny zielone, lasy czy mokradła przestają być wyłącznie kwestią środowiskową. Stają się elementem planowania odporności.

 

Woda – od szybkiego odprowadzania do zarządzania zlewnią

Eksperci wskazywali na potrzebę zatrzymywania wody w krajobrazie, integrowania gospodarki wodnej z planowaniem przestrzennym i zwiększania odporności miast na jednoczesne ryzyko suszy oraz intensywnych opadów.

Dla sektora wodno-kanalizacyjnego ważne jest przejście od myślenia o pojedynczym obiekcie do myślenia o funkcji całej zlewni. Pytanie nie brzmi wyłącznie „ile wybudować retencji?”, ale również – „gdzie zatrzymać wodę, jak długo ją utrzymać, jak ograniczyć gwałtowny odpływ i jak zmierzyć efekt?”.

 

Bagna i torfowiska wracają do centrum rozmowy o bezpieczeństwie

„Bez mokradeł sobie nie poradzimy.”

~ prof. Mateusz Grygoruk, SGGW

 

Prof. Mateusz Grygoruk podkreślał znaczenie mokradeł dla zatrzymywania wody i węgla w glebie oraz dla ograniczania spływu biogenów z terenów rolniczych. Zwracał uwagę, że ochrona i odtwarzanie mokradeł wiąże się również z bezpieczeństwem żywnościowym.

W tym kontekście bagna i torfowiska przestają być przedstawiane jako teren „niewykorzystany”. Stają się elementami naturalnej infrastruktury retencyjnej. W dokumentach rekomendacyjnych pojawiły się także postulaty ograniczania odwodnienia gleb torfowych i rozwoju takich form użytkowania, które nie wymagają trwałego obniżania poziomu wody.

To trend szczególnie interesujący dla gospodarki wodnej – ocena infrastruktury coraz częściej przesuwa się z samej pojemności lub liczby obiektów na rzeczywisty bilans wody w zlewni.

 

Mokradła jako infrastruktura, a nie tło

Prof. Wiktor Kotowski z Uniwersytetu Warszawskiego, badacz mokradeł i członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody, był jednym z ekspertów panelu „Przyroda”. Sama obecność mokradeł w debacie o bezpieczeństwie państwa jest sygnałem szerszej zmiany – ekosystemy zaczynają być oceniane także poprzez funkcje, które pełnią dla gospodarki i infrastruktury: retencję, magazynowanie węgla, chłodzenie, oczyszczanie wód czy ograniczanie skutków ekstremów.

 

Lasy – odporność, woda i ryzyko pożarowe

Lasy były jednym z tematów panelu środowiskowego. PAN podsumowując rekomendacje wskazała, że zarządzanie lasami powinno w większym stopniu uwzględniać zatrzymywanie wody, ochronę różnorodności biologicznej i odporność na pożary.

W wypowiedzi podczas debaty ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska mówiła o lasach ochronnych wokół aglomeracji również jako o „rezerwuarach wody”. To ważne w kontekście miejskich i podmiejskich zlewni, gdzie las może wpływać jednocześnie na lokalny obieg wody, temperaturę i odporność na suszę.

 

Miasto, które ma działać jak gąbka

„Przyroda w mieście nie jest tylko dekoracją.”

~ prof. Marta Szulkin, Uniwersytet Warszawski

 

Prof. Marta Szulkin mówiła o potrzebie wzmacniania odporności miast poprzez zwiększanie zdolności do zatrzymywania wody i współpracę z procesami naturalnymi. Przywołała koncepcję miasta-gąbki – przestrzeni, w której woda opadowa ma być możliwie długo utrzymywana blisko miejsca, w którym spadła.

Dla miast nie oznacza to odrzucenia kanalizacji deszczowej. Bardziej trafne jest podejście hybrydowe – infiltracja, zielono-niebieska infrastruktura, zbiorniki retencyjne, sterowanie odpływem i sieć kanalizacyjna powinny tworzyć jeden system. O efekcie decyduje nie atrakcyjność pojedynczego rozwiązania, lecz jego rola w całej zlewni.

 

Przyroda jako infrastruktura krytyczna

„Ekosystemom trzeba nadać rangę infrastruktury krytycznej.”

~ prof. Iwona Wagner, Uniwersytet Łódzki

 

To jedna z najbardziej charakterystycznych tez debaty. Prof. Iwona Wagner wskazywała, że funkcje ekosystemów powinny być uwzględniane w planowaniu i finansowaniu podobnie jak inne elementy infrastruktury.

Z perspektywy gospodarki wodnej oznacza to zmianę rachunku – torfowisko, dolina rzeczna, las, mokradło czy przepuszczalna gleba mają konkretne funkcje hydrologiczne. Jeżeli funkcje te zostaną utracone przez zabudowę lub odwodnienie, część ich pracy musi przejąć infrastruktura techniczna – często za znacząco wyższą cenę.

 

Monitoring i dane – bez nich retencja pozostaje deklaracją

W podejściu zlewniowym coraz większe znaczenie mają dane – o opadzie, poziomie, przepływie, stopniu uszczelnienia, lokalizacji miejsc krytycznych oraz rzeczywistej pracy infrastruktury. Sama deklaracja zwiększania retencji nie odpowiada na pytania: gdzie, ile, kiedy i z jakim skutkiem.

Dla samorządu i zarządcy kanalizacji oznacza to potrzebę łączenia danych pomiarowych z modelowaniem i planowaniem inwestycji. To także kierunek widoczny w dokumentach eksperckich – odporność ma być zarządzana systemowo, a nie wyłącznie poprzez kolejne, niezależne obiekty.

 

Najbardziej nieoczywisty temat – dezinformacja klimatyczna

Trzeci panel, „Państwo”, obejmował m.in. dezinformację i wojnę kognitywną, zarządzanie kryzysowe oraz uwzględnianie klimatu i przyrody w strategii bezpieczeństwa. Wśród prezentujących byli prof. Szymon Malinowski i prof. Zbigniew Karaczun, a w zespole eksperckim m.in. dr Magdalena Budziszewska i prof. Marcin Napiórkowski.

 

„Jak długo możemy jeszcze pozwalać dezinformacji osłabiać nasz kraj?”

~ prof. Zbigniew Karaczun, SGGW

 

W materiałach PAN pojawiła się propozycja programu „SAFE dla klimatu”, którego celem miałoby być wzmacnianie odporności społeczeństwa na dezinformację klimatyczną. Jest to rekomendacja ekspertów przedstawiona podczas debaty, a nie obowiązujący program państwowy.

Związek z gospodarką wodną jest bardziej bezpośredni, niż może się wydawać. Decyzje o ochronie przeciwpowodziowej, retencji czy adaptacji miast opierają się na danych, prognozach i modelach. Jeżeli zaufanie do źródeł wiedzy jest systematycznie podważane, trudniej budować poparcie dla wieloletnich inwestycji oraz procedur kryzysowych.

 

Od „adaptacji” do „odporności”

W języku debaty często powracało pojęcie odporności. Różnica wobec samej adaptacji jest praktyczna – nie chodzi tylko o wykonanie działania, ale o odpowiedź na pytanie, czy cały system będzie funkcjonował podczas zdarzenia ekstremalnego i po nim.

W przypadku miasta oznacza to np. ocenę, czy przy intensywnym opadzie działa kanalizacja, gdzie tworzą się przeciążenia, czy istnieje przestrzeń do bezpiecznego rozlania lub czasowego zatrzymania wody, czy monitoring dostarcza informacji na czas i czy służby mają procedury działania.

 

5 wniosków dla samorządów i zarządców kanalizacji

1. Zarządzaj wodą w skali zlewni, nie pojedynczej inwestycji

Retencja, odwodnienie, planowanie przestrzenne i odbiornik tworzą jeden system. Decyzje o zabudowie w górnej części zlewni wpływają na ryzyko niżej.

2. Traktuj naturalną retencję jak infrastrukturę

Mokradła, torfowiska, doliny rzeczne, lasy i chłonne gleby wykonują realną pracę hydrologiczną. Utrata tej funkcji zwiększa wymagania wobec infrastruktury technicznej.

3. Projektuj miasto-gąbkę jako system hybrydowy

Ogrody deszczowe, niecki, zielone dachy i infiltracja nie zastępują automatycznie kanalizacji. Największy efekt daje ich świadome połączenie ze zbiornikami, regulatorami i siecią.

4. Mierz efekt, nie tylko liczbę inwestycji

Dane o opadzie, poziomie i przepływie pozwalają ocenić, czy inwestycja rzeczywiście zmniejszyła odpływ i ryzyko. Monitoring powinien być elementem zarządzania, nie dodatkiem.

5. Włącz komunikację i odporność informacyjną do zarządzania ryzykiem

Podczas kryzysu mieszkańcy muszą wiedzieć, co się dzieje i ufać źródłom informacji. Dezinformacja może utrudniać działania prewencyjne, ostrzeganie oraz akceptację długoterminowych inwestycji.

 

 „Pierwsza cegła w murze”

„Przebiliśmy pierwszą cegłę w murze.”

~ prof. Szymon Malinowski, Uniwersytet Warszawski

 

Debata nie miała charakteru legislacyjnego i sama nie zmienia prawa. Jej efektem są rekomendacje ekspertów, które organizatorzy zapowiedzieli monitorować i rozwijać.

Dla miast, spółek komunalnych i instytucji odpowiedzialnych za wodę praktyczny wniosek jest jednak czytelny – odporności nie buduje się pojedynczym obiektem. Buduje się ją poprzez rozpoznanie zlewni, dane, właściwe planowanie, naturalną i techniczną retencję oraz zdolność do działania w czasie kryzysu.

 

Komentarz redakcyjny – najważniejsza zmiana dotyczy sposobu zadawania pytań

Z perspektywy gospodarki wodami opadowymi najciekawszy wniosek z debaty nie dotyczy jednej technologii. Dotyczy zmiany punktu ciężkości: z pytania „co zbudować?” na pytanie „jaką funkcję musimy zabezpieczyć?”.

Jeżeli potrzebujemy zatrzymać wodę, odpowiedzią może być zbiornik, ale również torfowisko, dolina rzeczna, las, gleba o odpowiedniej chłonności, zielony dach albo wiele drobnych obiektów retencyjnych. Nie oznacza to zastępowania infrastruktury inżynierskiej przyrodą w każdej sytuacji. Oznacza natomiast porównywanie rozwiązań przez ich funkcję, ryzyko, koszt, trwałość i wpływ na całą zlewnię.

~ Jacek Zalewski – wiceprezes Zarządu RetencjaPL

Powrót